Lew za pieniądze.Pierwszego czerwca obchodzimy Międzynarodowy Dzień Dziecka. Miałam więc doskonałą okazję, aby 30 V w ramach swojej akcji "PAJACYK" dostarczyć nową porcję zabawek dla chorych dzieci z oddziału neurologicznego w szpitalu im. Marciniaka przy ulicy Traugutta we Wrocławiu. Obładowana po samą szyję torbami i torebeczkami pojechałam tam z koleżanką i kolegą. Ledwo weszliśmy na oddział, a tu nas dzieci obstąpiły ze wszystkich stron, bo były ciekawe co dla Nich mamy. Jedna mała dziewczynka, która otrzymała takiego ryczącego lwa popatrzyła na mnie z lękiem w oczkach i zapytała szczerze: "Ile on kosztuje?" Nie muszę chyba tego faktu komentować, ale zastanowiło mnie jedno: czy wszystko w dzisiejszym, zwariowanym świecie oparte jest na pieniądzach? Czy nie można sprawić komuś radości bezinteresownie i uczyć tego nasze dzieci, które są przecież takie wrażliwe? Być może one kiedyś jak dorosną zorganizują dla innych taką akcję "PAJACYK", która naprawdę nic nie kosztuje, oprócz naszego zaangażowania, pomysłu i chęci pomocy innym. Nie przeliczajmy więc wszystkiego na pieniądze, nieśmy pomoc tam gdzie jest ona potrzebna, a jestem pewna, że odnajdziemy w tym radość, której jest tak mało wokół nas. - Kasia - Wrocław, dn. 31. 05. 2001 r. |