Kino nie z tej ziemi.

Przyzwyczaiłam się już do tego jakże smutnego faktu, że w naszym kraju ludzie niepełnosprawni są traktowani jako coś gorszego.

Tak się złożyło, że sama do tej grupy, a raczej kasty należę, gdyż "poruszam" się na wózku inwalidzkim. Dlaczego to napisałam w cudzysłowie? Zaraz wytłumaczę.

Otóż aby gdziekolwiek dojechać, lub coś zobaczyć w naszym mIeście, trzeba skończyć specjalny kurs prawa jazdy, bo nic nie jest dla nas - "wózkowiczów" przystosowane. Urzędy, zakłady pracy, bloki mieszkalne, a także placówki kulturalne takie jak: kina, muzea czy teatry straszą wysokimi stromymi schodami i brakiem podjazdów.

Ostatnio spotkałam się jednak z czymś, co mnie mile zaskoczyło. Poszłam z przyjaciółmi do kina "Lalka" przy ul. B. Prusa, aby obejrzeć film pt. "Przedwiośnie" St. Żeromskiego. Już przy samej kasie miła Pani bileterka zadała mi proste pytanie: Czy chcę siedzieć na krześle, czy na wózku? Jeżeli będę na wózku to nie muszę kupować biletu, bo nie zajmuję nikomu miejsca. Logiczne i proste.

Pomijając fakt, że film mi się nie podobał, to z czystym sumieniem mogę to kino polecić innym osobom niepełnosprawnym. Jest ono pozbawione barier architektonicznych i psychologicznych. A może jest ono nie z t e j ziemi? Oby takich "nieziemskich" miejsc było u nas jak najwięcej.

- Kasia -